Z-mory
18 Sierpień 2008poniedziałek 16:27
Śmierć w singlowskich wyobrażeniach może mieć różne oblicza. Nie każdy singiel zdaje sobie jednak sprawę, że tuż obok niego każdego dnia ginie dużo samotnych istnień.
Zwierzę trafia do schroniska niby na chwilę, niby przypadkiem, a siedzi tam i siedzi, i z każdym dniem gaśnie. Śmierć w przytułku ma różne oblicza.
Są miejsca, które uśmiercają zwierzęta by uniknąć przepełnienia i stwarzać pozory godnych warunków i dobrej opieki. Inne nie chcą nawet słyszeć o eutanazji – lecz doprowadzają do takiego zagęszczenia, że zwierzęta chorują, szaleją i umierają bez godności.
Nie jest dobrze. I nie chodzi tu nawet o kwestię śmierci jako takiej. Trudne jest to, że pod pozorami opieki uśmierca się zwierzęta dla zysku. W skrócie jest tak, że schronisko jednorazowo dostaje pieniądze za przyjęcie zwierzęcia a potem nikt nie płaci za jego utrzymanie. Jednocześnie od schroniska wymaga się, by miało wolne miejsca i przyjmowało wciąż nowe egzemplarze.
Mamy XXI wiek, a w zeszłym roku Gazeta Wyborcza pisała o schronisku w Białce koło Iłży, w którym od lat produkowano smalec z psów. Schronisko słynęło w okolicy, ponieważ specyfik podobno niwelował reumatyzm a kosztował jedyne 20 zł za słoik.
Schroniskowa śmierć zbiera coraz większe plony. Chodzi tu nie tylko o drastyczne przypadki, jak umieralnia w Nowej Ligocie czy Krzyczkach. Chodzi tu o każdy kolejny dzień w większości polskich schronisk, gdzie według statystyk przepełnienie w ciągu roku sięga średnio 120%, zaś umiera ok. 25% zwierząt. Dlatego, że są same.
Singlu samotniku - nie masz nikogo do kochania?

